niedziela, 15 kwietnia 2012

Tusz IsaDora - Big Bold - recenzja


Piszę do Was prosto z łóżka :) 
Nie zamierzam dziś szybko z niego wychodzić :)

Ale do rzeczy....

TUSZ ISADORA - BIG BOLD
-najnowsze dziecko firmy.



Posiadam z kolorze czarnym.


BIG BOLD -zawiera woski roślinne pozyskiwane z otrębów ryżowych, kwasy tłuszczowe, fosfolipidy, witaminę E oraz naturalne polisacharydy, które intensywnie pielęgnują i chronią rzęsy.
Bardzo trwała, nie rozmazuje się. Zapewnia intensywny, czarny kolor.
Kosmetyk nieperfumowany. Testowany oftalmologiczne.


Szczotka tego tuszu jest naprawdę duża. Dołączam zdjęcia i porównanie z innymi szczoteczkami dostępnych na rynku mascar.







Porównanie:




 Jaki efekt daje nam ten tusz?

Moje rzęsy pogrubia, lekko wydłuża i podkręca.
Efekt jest bardzo ładny tak do 2 warstw.
Przy trzeciej już klei rzęsy. Ale rzadko który tusz tego nie robi.

Na szczoteczkę nabiera się nie za duża ilość mascary.

MINUSY-

-pod koniec dnia osypuje się (pod okiem znajdują się czarne paprochy)

Efekt na rzęsach:






Cena - ok 60zł. 
Czy warto ?
Trzeba zdecydować samemu. 
Na razie używam go od ok 2 tyg. nic się z nim nie dzieje, zobaczymy za jaki czas wyschnie, czy zacznie się kruszyć przy nakładaniu...

ale ja za 60zł wybrałabym coś innego lub dołożyła do mascary lubianej przeze mnie: Clinique- High Impact.



sobota, 14 kwietnia 2012

Clinique Superdefense Eye Cream SPF 25 NOWOŚĆ


Od kwietnia w perfumeriach możemy kupić nowy krem pod oczy firmy Clinique:

Superdefense SPF 25 Age defense Eye Cream



OPIS:
Superochronny krem pod oczy z szerokowidmowym filtrem przeciwsłonecznym UVB oraz UVA w stosunku 3:1, opartym na dwutlenku tytanu. Łagodzi szkodliwe działanie wolnych rodników, zapewnia całodniowe nawilżenie i łagodzenie podrażnień, Zawiera także kompleks regeneracyjny, pomagający zniwelować widoczność drobnych linii i zmarszczek oraz przezroczysty, świetlisty pigment, który rozjaśnia zmęczone oczy. 

Używam go już od 2-3 miesięcy i jestem zachwycona.
Bardzo lubię kremy pod oczy, uważam, że pięlęgnacja okolic oka nie może być pomijana.

Preferuję kremy - nie lubię konsystencji żelów, roll-on'ów.



Produkt zamknięty jest w 15 ml tubce zakończonej dziobkiem.
Jest to higieniczne i oszczędne, bowiem z pompek - często lubi wylewać się zbyt duża ilość kosmetyku.
Krem jest bardzo wydajny. Używam co dzień rano i nie chce się skończyć. I bardzo dobrze- nie kończ się tubeczko !


Krem ma dość gęstą konsystencję, jednak łatwo się rozsmarowuje i szybko wchłania. Nie ma problemu z rolowaniem się korektora na nim później.

Ma delikatny - beżowy kolor, co ma ukrywać sińce, rozjaśniać okolicę oka- i świetnie się w tym sprawdza.
Wielki plus za filtr przeciwsłoneczny.

Oko po nocy naprawdę wiele zyskuje po posmarowaniu tym kremem.

Nie podrażnia, jest praktycznie bezzapachowy. 


Jak widać- okolica oka jest pięknie rozjaśniona, sińce znikają.  Świetnie nawilża. Ja jestem tym efektem oczarowana i nawet cena - ok 170zł za 15 ml nie jest w stanie mnie odstraszyć. Ten krem pokochałam.

Zachęcam do spróbowania.

Krem BANDI z kwasami: pirogronowym, azelainowym, salicylowym - po 2 tygodniach


Witajcie w sobotnie popołudnie :)

Przychodzę do Was z recenzją kremu z kwasami, którego otrzymałam w marcowym Kissboxie.


Jest to krem firmy BANDI. 

Zawiera trzy kwasy :
-pirogronowy
-azelainowy
-salicylowy

Na stronie bandi.pl możemy przeczytać jego opis:


Specjalistyczny krem o działaniu eksfoliującym, antybakteryjnym i przeciwtrądzikowym. Oczyszcza i zwęża rozszerzone pory, znacząco redukuje ilość zaskórników oraz głęboko odżywia i rewitalizuje skórę poprzez remodeling włókien kolagenu i elastyny.

Testy aplikacyjne (in vivo) przeprowadzone przez niezależne laboratorium badawcze, po miesiącu stosowania, potwierdzają:

- działanie antybakteryjne i przeciwtrądzikowe (63%)
- ograniczenie błyszczenia się skóry (58%)
- oczyszczenie i zwężenie ujść gruczołów łojowych (67%)
- wzrost nawilżenia i wygładzenie naskórka (56%)
- poprawę sprężystości, jędrności i elastyczności skóry (58%)
- zmniejszenie ilości przebarwień (50%) i blizn potrądzikowych (40%)

Krem doskonale przygotowuje skórę do zabiegów eksfoliacji w gabinecie kosmetycznym, a także wzmacnia i utrwala efekty tych zabiegów.
Do stosowania na noc. W czasie kuracji nie zalecamy opalania się.



Oryginalnie - produkt zamknięty jest w 50ml opakowaniu.
Mój produkt ma 30ml.
Używam go jak zaleca producent: na noc od ponad dwóch tygodni.

Przyznam, że już wcześniej miałam małą przygodę z preparatem BANDI - też miał kwasy i ....przestałam go używać, jak tylko zauważyłam przypływ niemiłych niespodzianek.
Tym razem postanowiłam, że cokolwiek by się działo- wytrzymam.

Nie mam zbytnich problemów z cerą.
Pryszcze - zaskórniki - wyskakują raz na jakiś czas, rzadko - pojedyncze.
Ale cera po zimie jakaś taka zanieczyszczona, brak jej blasku - postanowiłam zastosować ten krem , żeby wyglądało to po prostu lepiej.



Krem przecudnie pachnie i ma bardzo fajną konsystencję, dobrze się go rozprowadza i dość szybko się wchłania. Zostawia na twarzy drobny film... ale nie przeszkadza mi on, i tak stosuję go na noc.

co zauważyłam po ponad 2 tygodniach?


Przede wszystkim muszę wspomnieć, że moja skóra zareagowała na niego dobrze, ale w wybranych partiach twarzy.
Świetnie wygładził czoło .
Na policzkach skóra jest rozjaśniona, świeża, czysta.

Ale to, co zrobił z moją brodą po prawej stronie- to O ZGROZO.

Ja nigdy   nie miałam jeszcze czegoś takiego.
Wyskoczyło mi bowiem - jakieś skupisko pryszczy. jest ich ze 4 ale są zaczerwienione i w sumie nie wiem- dlaczego. Moja skóra się oczysza - na pewno , ale takie zaognione ? Nie wiem jak sobie z tym poradzić, ale obiecałam sobie, że nie przestanę używać kremu...

Dołączam zdjęcie tego paskudztwa (dla wytrwałych)



Mam nadzieję, że to zniknie....

Oprócz tego, skóra wygląda bardzo dobrze, ale gdybym wiedziała, że nastąpi takie coś- nie zaczynałabym z tym kremem.

Dołączam zdjęcia mojej cery teraz:



Wyszłabym z domu bez podkładu -ale moja broda- jeszcze nigdy tak nie wyglądała.

Dokończę ten krem. Bo się uparłam.Ale ponownie go chyba nie kupię.
Minęły jednak 2 tygodnie. Może po obiecywanym miesiącu stosowania kremu będzie tak dobrze, że zmienię zdanie :)??

Krem ten można dostać na stronie bandi.pl w cenie 80zł.

Moim zdaniem to dość dużo  i sądzę, że w tej cenie można znaleźć wiele lepszych preparatów.

piątek, 13 kwietnia 2012

Yankee Candle - Garden Hideaway - wiosenny ogród :)


Wiosna, wiosna ah to Ty ...
a wiosny nie widać. 
Przynajmniej w Trójmieście. Dziś maszerowałam w kaloszach.

Za to wiosnę z prawdziwego zdarzenia zafundowałam sobie po całym męczącym piątku.

GARDEN HIDEAWAY


To - jak pisze producent -pięknie pachnąca mieszanka kwiatów ogrodowych, z wyraźną nutą konwalii. 

Zgadzam się z tym opisem w 100%.
A nawet więcej.

Czuję w tym zapachu :

czystość
konwalie
i... ukochane hiacynty :)

Cały pokój przepełnił się tym zapachem, rozweselając mnie i poprawiając mi nastrój. Przyznaję,że jest to zapach, który działa na mnie jak aromaterapia.

Ja tak uwielbiam zapach hiacyntów... a teraz go mam!

A hiacynty tak krótko kwitną. A mój wosk pali się już 3. godzinę ;)

Mam taką śmieszną metodę na te woski.

Gdy idę się pięknić do łazienki - zapalam kominek i wkruszam wosk.
Zamykam drzwi do sypialni, a  gdy wracam z łazienki to jest akurat ten moment, kiedy wosk się już rozpuścił i czuć jego zapach. Gdy jest to zapach, ktorego jeszcze nie paliłam- mam sporą niespodziankę :)

Tym razem po otwarciu drzwi sypialni - uderzyła mnie woń kwiatów-  ale tych, które lubię najbardziej. Zapach jak najbardziej wiosenny :)



Więc zachęcam do zakupu, jak nie teraz-- to może w maju- w promocji 

ZAPACH MIESIĄCA :)

Kiedy to produkty z wybranego zapachu są dostępne z 25% rabatem ?:)



Powiem Wam szczerze, że zapach ten nadaje się równie dobrze na orzeźwiający poranek i jak i aromaterapeutyczny wieczór- jak mój dziś. Po ciężkim dniu, który był długi, ale na szczęście nie pechowy :)


Daję mu 8,5 / 10 :)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Nektar Termiczny KERASTASE vs. Mleczko Termiczne L'OREAL



Witajcie, 

Dziś recenzja porównawcza, pojedynek dwóch produktów, które mają podobne zadanie, inną cenę, więc który wybrać? 

Może moja recenzja pomoże dokonać Wam wyboru :)

Kerastase, Nutritive Nectar Thermique (Nektar termiczny do suchych włosów)

vs.

L'Oreal Professionnel, Absolut Thermo Repair, (Mleczko termiczne odbudowujące i chroniące przed wysoką temperaturą)


1. OBIETNICE PRODUCENTA:

Kerastase, Nutritive Nectar Thermique (Nektar termiczny do suchych włosów)

Nektar termiczny został stworzony by chronić włosy suche przed szkodliwym działaniem narzędzi do stylizacji. To drugi po Cemencie Termicznym produkt z serii termo-aktywnych, tym razem przeznaczony do pielęgnacji włosów suchych. Nektar termiczny pod wpływem ciepła uwalnia składniki aktywne chroniące włókno włosa przed uszkodzeniami. Po raz pierwszy w formule produktu Kérastase zawarto unikatowy ekstrakt z mleczka pszczelego, zwanego również 'królewską galaretką', którego bogactwo w węglowodany, proteiny i lipidy stanowi prawdziwy zastrzyk odżywczy dla włosów suchych. Do wyjątkowej technologii Nektaru Termicznego dodano także Ksylozę, która zapobiega wysuszaniu się włosów oraz Gluco-Sleek, składnik ułatwiający układanie i pracę szczotki. Doskonale dobrane nuty zapachowe Nektaru Termicznego: kwiatowe, drzewne i miodowe, rozchodzą się delikatnie podczas suszenia, nadając włosom lekki i słodki zapach.


L'Oreal Professionnel, Absolut Thermo Repair, Mleczko termiczne odbudowujące i chroniące przed wysoką temperaturą

Odżywka - mleczko przeznaczona jest do włosów osłabionych, łamliwych, wiotkich, trudnych do ułożenia, zniszczonych. Odżywka zawiera składniki głęboko wnikające w strukturę włosa, wypełnia ubytki międzykomorowe włosa, odtwarza naturalną zewnetrzną warstwę włosa. Intensywnie odbudowuję strukturę włosa pod wpływem ciepła jednocześnie dając mu ochronę przed suszarką czy prostownicą. Pomaga zapewnić trwałą ochronę łuski włosa na całej jego długości.
Rezultat: włosy stają się sprężyste, elastyczne, zyskują siłę i odporność, są gładkie i lśniące.

ODE MNIE:

Na czerwono i zielono - podkreśliłam podobieństwa tych dwóch produktów.
- oba działają pod wpływem ciepła suszarki
- są przeznaczone głównie do włosów suchych - zniszczonych
-odbudowują strukturę włosa, chronią przed uszkodzeniami

+ dla Kerastase za odżywienie, zapobieganie puszeniu, ale jak później dodam - mleczko L'Oreal też to daje.



2. OPAKOWANIE

Nektar termiczny Kerastase


.... przychodzi do nas w postawionym na głowie opakowaniu. Jest wygodne w użyciu, wyciskamy odpowiednią porcję kosmetyku, 
Niestety, gdy kończy nam się nektar- to okazuje się, że niełatwo już go wyciągnąć. Dużo kosmetyku zostaje w opakowaniu na ściankach i w zagłębieniach. Ja rozcinam wtedy opakowanie, co daje mi jeszcze ok. tydzień używania.

Mleczko termiczne L'Oreal


....jest to tuba postawiona na głowie, czyli kosmetyk "wydusza" się z łatwością. Tuba jest elastyczna i nie ma problemu z wyciągnięciem końcówki produktu. Można na koniec rozciąć, jeszcze trochę kosmetyku uda nam się odzyskać.

ODE MNIE

Pomimo tego, że wizualnie bardzo lubię opakowania Kerastase, to punkt ode mnie dostaje + L'Oreal, bo nie lubię wojować z twardymi opakowaniami pod koniec używania kosmetyku.

3. SKŁAD

Nektar termiczny Kerastase


Mleczko termiczne L'Oreal


Jak patrzę na powtarzające się w jednym i drugim kosmetyku nazwy składników, to brzmią one podobnie - musiałaby się przyjrzeć temu osoba, która się bardziej zna na składach.:)

4. KONSYSTENCJA I WYDAJNOŚĆ

Nektar termiczny Kerastase


Mleczko termiczne L'Oreal


ODE MNIE:

Na pierwszy rzut oka widać, że nektar Kerastase, jest gęstszy, ma ubitą konsystencję. 
Mleczko L'Oreal - jest wodniste, przez co też niestety mniej wydajne.

Oba produkty nie oblepiają włosów, o ile nie zaaplikujemy zbyt dużej ilości kosmetyku.


5. ZAPACH

Kerastase-  pachnie mocno, intensywnie, perfumiarsko, kwiatowo, na włosach utrzymuje się dłużej niż L'Oreal

L'Oreal - zapach przypomina mi mleczną maskę Kallosa, czy maseczkę L'Biotica . Pachnie ładnie, ale na włosach już mniej intensywnie niż jego konkurent.

ODE MNIE:

Osobiście - uwielbiam, gdy moje włosy mocno pachną. Kosmetyki Kerastase mi to dają. UWIELBIAM więc wielki plus dla Kerastase za zapach:)

6. CENA;

Kerastase - od 80zł w górę ( w zależności, gdzie kupujemy - czy allegro, czy salon fryzjerski)
L'Oreal - od 35zł w górę (jak wyżej)

Pojemność mają oba taką samą 150ml.

ODE MNIE:

Cena Kerastase jest dwukrotnie wyższa niż L'Oreala. Ja jestem w stanie tyle zapłacić.
Szczególnie, że produkt wystarcza mi na ok...5 miesiący codziennego używania :)

7. DZIAŁANIE

Nektar termiczny Kerastase

- używane codziennie po umyciu włosów- a przed suszeniem sprawia, że włosy są miękkie, elastyczne, lejące się, błyszczą i pięknie pachną. Nie są suche- jak kiedyś. A to ważne dla mnie- bo codziennie katuje je suszarką. Efekt Kerastase widoczny jest już po 1 użyciu.

Mleczko termiczne L'Oreal
- jego działanie to moim zdaniem głównie ochrona przed temperaturą suszarki. Włosy się mniej puszą, ale nic poza tym. Kerastase mnie mocniej odżywia.
Jeśli ktoś jednak szuka Termo-protectora- to jest to produkt sprawdzający się świetnie.


PODSUMOWANIE:

Ja osobiście wybieram KERASTASE - a to dlatego,że kocham tą markę za zapach i działanie widoczne już od razu.
Oprócz ochrony przed ciepłem - nektar odżywia moje włosy, są zdrowsze, grubsze -to naprawdę widać.

Jeśli jednak szukamy ochrony przed ciepłem suszarki to mleczko L'Oreal nam to da. W mniejszej cenie mamy coś co działa :)

Włosy po wysuszeniu nie są sianowate, są miękkie. Mleczko L'Oreala jest mniej wydajne, więc czasem warto się zastanowić, czy może nie warto dołożyć 30-40zł i mamy wtedy kosmetyk na 
+dłużej
+działający też pod kątem odżywienia włosów
+mocniej pachnący - jeśli ktoś lubi :D

Dlatego je pozostanę wierna KERASTASE.


Kiedyś wklejałam także recenzję CEMENTU TERMICZNEGO KERASTASE, którego używałam jakiś czas.



Konsystencja jest podobna jak w Mleczku L'Oreal.

Potwierdzę swoje wcześniejsze słowa- że ten kosmetyk sprawił -że moje włosy są grubsze i mocniejsze. 
Po wysuszeniu włosów przy użyciu tego cementu - były one widocznie mocniejsze. 
Pachniał - po męsku :) Tak mi się ten zapach kojarzył.
Ale ten produkt też naprawdę polecam. :)


Kiedyś miałam też kupiony spray do ochrony włosów Tresseme, też był dobry - ale on dawał mi tylko ochronę przed ciepłem, tak samo coś z firmy Marion- co miałam.
Ale po odkryciu Kerastase -jeśli mogę mieć też odżywienie włosa- to wolę taki produkt.
Owszem , mam dobrą odżywkę, maskę, ale z tymi produktami nie potrafię się rozstać.

Znacie preparaty chroniące przed ciepłem akcesoriów do stylizacji włosów??

sobota, 7 kwietnia 2012

Woski Yankee Candle: Mango Peach Salsa i Midnight Jasmine


Dawno nie pisałam o woskach, toteż poniżej - recenzja dwóch wosków :)

MANGO PEACH SALSA :
Opis producenta: Słodki i lekko pikantny... soczyste mango i brzoskwinie połączone z wonią drzewa cytrusowego, kwiatami imbirowymi i różowym pieprzem. LINIA ZAPACHOWA: OWOCOWE


Po Bahama Breeze  - zapragnęłam WIĘCEJ OWOCÓW. Wiedziałam, że spodoba mi się ten wosk. 
I miałam rację.

Niesamowity, soczysty, słodki, nawołujący lato :)
Pachnie mocno, czuję go na całym piętrze, gdy palę go w sypialni przy otwartych drzwiach,
i ten pomarańczowo-żółty kolor roztopionego wosku :) BOSSSSSSSSSKI :)

Polecam fankom słodkich zapachów, owocowych koktajli :)

ZAPACH MIESIĄCA- MIDNIGHT JASMINE:
Od producenta:  Uwodzicielska mieszanka wodnego jaśminu, słodkiego wiciokrzewu, neroli i kwiatów mandarynki. LINIA ZAPACHOWA: KWIATOWE



Hmm... jakby to powiedzieć. 
Czy jestem fanką jaśminu - NIE, ale w mieszankach tak. Lubię, perfumiarski- elegancki. Tak ja określam jaśmin. Ale jaśmin - bywa także duszący - i też niestety taki jest. Podchodziłam do niego trzy razy. Za każdym dostawałam napadu kaszlu - dusiłam się. Może zbyt małe pomieszczenie dla tego zapachu <sypialnia 17m2> ... 
Wosk zużyję do końca. Zmieszam go z jakimś innym. Spróbuję go złagodzić.


Na stronie  

Mamy promocję zapachów miesiąca. 
W tym miesiącu zapachami, które możemy kupić 25% taniej jest właśnie MIDNIGHT JASMINE i PINK SANDS.

Pink Sands recenzowałam już TU. Zachęcam do poczytania i...zakupu :)


Clinique - Chubby Stick 07- Super Strawberry


Szybka recenzja świątecznej nowości (ah,lubię święta)  :)

Kolejny Chubby Stick do kolekcji :)
Mam już jeden, kóry bardzo lubię, a tym razem dostał mi się kolor jeszcze bardziej w moim guście :)









Efekt na ustach :


Bez:

Z Chubby Stick:


"Kredki" Clinique Chubby Stick świetnie nawilżają usta, nadają delikatny kolor i są niezłe pod względem trwałości. Usta błyszczą , wyglądają smakowicie i kusząco :)

Polecam :)

TU  - jest poprzedni Chubby Stick w relacji zdjęciowej :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...