Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retinoidy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą retinoidy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2014

Retinoid zewnętrzny po 1,5 msc stosowania - efekty i trochę moich przemyśleń - mnóstwo zdjęć !

                                                          Witajcie w niedzielne przedpołudnie :)

Dziś post z cyklu : moja walka z trądzikiem. 
Wiecie co ostatnio powtarzam sobie patrząc w lustro ? "Gdzie miałam rozum idąc tak późno do dermatologa?"
Moja niechęć była podyktowana strachem, że trafię na konowała. A po drodze nikt nie polecił mi nikogo sensownego. Potem myślałam,że zmiany znikną- że to chwilowe zawirowanie - że powalczę aptecznymi preparatami. Jednak doszło do zapalenia skóry, jak stwierdził potem dermatolog - i walczymy- od 29.10.

3,5 miesiąca jak na razie za mną. A mogę powiedzieć, że już daaaaaawno stan mojej skóry wyglądał dobrze. Walczę jednak, by było idealnie. Jak dawniej.

Kto nie czytał moich zmagań - dostanie tu krótkie podsumowanie
2 miesiące Duac, Clindacne i 1 tab Unidoxu dziennie.
A od 26.12 - LOCACID (noc), Clindacne (dzień), Unidox 1 tab dziennie.
za kilka dni przechodzę na dawkę 0,5 tab/dziennie Unidoxu - mam stosować Locacid do końca tubki, a potem koniec..... w razie awarii mam Davercin w płynie zakupiony świeżo.


Stosowanie Duacu i Clindacne było bardzo przyjemne. Zmiany szybko znikały, nie pojawiały się nowe. Skóra nie była podrażniona. Trochę tylko wysuszona.

Kremy natłuszczające, nawilżające świetnie sobie z tym poradziły.

Locacidu się bałam. Retinoid- wyczytałam w internecie , że mogę wyglądać różowa jak świnka, że obłazić będę jak wąż , a podskórne , ukryte zmiany wyjdą na wierzch niczym kruszonka na drożdżówce.
Ok, przeżyję. Bywało gorzej- myślałam.

Ale okazało się, że nie było tak źle.

Moja cera, gdy startowałam w Locacidem prezentowała się tak:


I zaczęłam smarowanie. Z początku co 3 dni, po dwóch tygodniach co 2 dni , a po kolejnych dwóch tygodniach przeszłam na cykl codzienny- tak jest do teraz.

Nic nie piekło, nie było bomby z opóźnionym zapłonem.
Nie było wysypu, a jedynie lekka wylinka w okolicy ust, uwidaczniająca się głównie po przykryciu podkładem. Dlatego stwierdziłam, że wyglądam lepiej bez podkładu i używam teraz tylko filtr, korektor tam gdzie są jeszcze przebarwienia i czasem zmatuję się pudrem,ale obecnie się skończył :)




Przyznaję, że trochę brakowało mi mega wylinienia. Miałam wrażenie, że nic się na mojej skórze nie dzieje, preparat nie działa.
Nawet zrobiłam eksperyment, który sprawił, że uwierzyłam w działanie Locacidu hehe głupia ja....

Posmarowałam się Effaclarem Duo, a następnego dnia byłam tak poparzona .... nawet woda wywoływała ból.

Locacid działa, mój dermatolog powiedział , że jestem szczęściarą , że nie jestem podrażniona. Mam się cieszyć jego działaniem i brakiem niedogodności.

Miesiąc temu, moja cera prezentowała się tak:




Tydzień temu natomiast zrobiłam porównanie: zdjęcie z samym filtrem i z pudrem (Superbalanced Powder Clinique)



Zdecydowanie, mogę wyjść już na ulicę bez pudru, ale z samym pudrem też jest fajnie - co ja zrobię z moimi podkładami ??????:D:D

Tak było tydzień temu, natomiast wczoraj twarz prezentowała się moim zdaniem jeszcze lepiej, co oznacza, że czym dłużej się Locaciduję, tym jest lepiej :)





Jest pięknie moim zdaniem ! Wychodzę na dwór bez podkładu, a wczoraj nawet bez korektora :) Sam filtr :)

Mam nadzieję, że do końca tubki efekty będą jeszcze bardziej spektakularne. Gołym okiem widać jeszcze drobne potrądzikowe przebarwienia, chciałabym,aby również zniknęły :)

Hmmm... a może tak podsumowanie walki od samego początku ?




To by było na tyle... pewnie jak skończę Locacid o moich zmaganiach usłyszycie.. mam nadzieję, że nie będzie potrzeby by otwierać Davercin.

Kuracja dermatologiczna w moim przypadku przyniosła same plusy, jedynym drobnym minusem jest moja tęsknota na super zdzierającymi peelingami, fajnymi maseczkami i zużywaniem zapasów kremów jakie mam w toaletce....

Mam nadzieję,że był to dla Was interesujący post, jakby co - pytajcie :)


niedziela, 26 stycznia 2014

Avene - emulsje oczyszczające,które stosuję w trakcie kuracji retinoidem

Witajcie,

Dziś kilka słów na temat stosowanych ostatnio przeze mnie emulsji do oczyszczania twarzy z firmy Avene.
Piszę emulsji, ponieważ są one delikatne, kremowe i nie zaliczałabym ich do grupy zwykłych żeli do mycia twarzy.
Skusiłam się na produkty firmy Avene, czytając sporo w internecie i rozmawiając z moim dermatologiem.
Produkty te zakupiłam jeszcze zanim zaczęłam smarować się Locacid'em, ponieważ chciałam sobie stworzyć arsenał SOS w trakcie -gdyby retinoid mocno mnie podrażnił.
Avene Clean AC stosowałam w trakcie antybiotykoterapii- sprawdził się świetnie, był delikatny- ale na retinoid szukałam czegoś jeszcze delikatniejszego.

Tak oto zakupiłam lotion do skóry nadwrażliwej, i stosuję z powodzeniem.
Chciałabym przybliżyć Wam te dwie pozycje , ponieważ sądzę, że będą one godne polecenia zarówno dla osób w trakcie kuracji dermatologicznych, kwasowych, a także jako wspomagacze w okresie zimowym.

Clean AC stosuję od października i w sumie powoli dobiegam dna, Lotion do nadwrażliwej stosuję od grudnia.

Zastosowałam technikę- Clean AC na wieczorne oczyszczanie- a drugi produkt na poranne delikatne odświeżenie po nocnym smarowaniu retinoidem.


Kremowa formuła Clean AC sprawdza się świetnie i jest delikatna. Produkt posiada lekki, Avenkowaty zapach. Ale jest on bardzo naturalny.


Lotion do skóry nadwrażliwej nie posiada zapachu, ma przezroczystą, galaretowatą jak dla mnie konsystencję i zostawia po myciu otulającą warstwę na twarzy. 
Produkt można stosować bez wody- jednak ja preferuję klasyczne mycie z użyciem tego produktu. Nie mniej jednak osobom, które mają naprawdę wrażliwą cerę (a do takich jest ten produkt dedykowany) jest to duży plus. Moja mama z AZS chwali sobie taki sposób mycia twarzy. 
Osoby używające retinoidów także często skarżą się na podrażnienia, jakie niesie za sobą stosowanie wody. Mnie jakiekolwiek podrażnienia ominęły, dlatego klasycznie- myję twarz emulsją i spłukuję to wodą.



Produkt Clean AC ma dłuższy skład niż drugi produkt.  Produkt ten lekko się pieni i ma delikatny zapach.





Krótko i na temat. Skład zwięzły, tak jak lubię. Bez parabenów. Za to z SLS na końcu,ale krzywdy mi nie robi.
Produkt nie pieni się wcale.


Tu widać różnicę między konsystencją obu produktów.
Clean AC jest mleczny.


Podsumowując:

Są to świetne produkty oczyszczające, które robią to dokładnie i delikatnie. Moim zdaniem świetnie sprawdzą się u osób które tak jak min i ja - są w trakcie kuracji dermatologicznych. Produkt do skóry nadwrażliwej Avene- może stac się świetną propozycją dla osób z AZS, po kuracji kwasami czy retinoidami - ponieważ jest wyjątkowo delikatny oraz nie trzeba stosować wody przy jego użyciu.
Produkty te okazują się bardzo wydajne, dobrze współpracują z kolejnymi krokami pielęgnacji twarzy.
Polecam także taką delikatną pielęgnację zimą, kiedy nasza skóra może być podrażniona np. mrozem, wiatrem.  W duecie z dobrym kremem do twarzy stanowią bardzo dobry sposób na ukojoną skórę.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...