niedziela, 9 lutego 2014

Styczniowe zużycia :)

Witajcie :)

Wysypuje się z torebki denkowej, dlatego też zmuszona byłam porobić zdjęcia i w końcu wyrzucić zużytki :)
Trochę tego jest, zatem: zaczynamy :



1. Mixa- płyn do demakijażu oczu RECENZJA. Był to bardzo dobry produkt. 
2. Dezodorant LRP - delikatny, skuteczny, ale po pewnym czasie dla mnie trochę zbyt delikatny. Jednak potrzebuję czegoś mocniejszego. RECENZJA
 3. REXONA -dezodorant clean cotton-mój ulubieniec zapachowy i pod względem skuteczności.
4. Lacibios - płyn do higieny intymnej - płyn, który brzydko pachniał. Może i skuteczny,ale nie czułam odświeżenia. Wolę Lactacyd lub tańszy Ziaja z kwasem mlekowym.
5. Żel do mycia twarzy Avene -Clean AC -RECENZJA świetny produkt do mycia twarzy podrażnionej kuracją antytrądzikową.

6. Sanoflore- żel do mycia ciała - RECENZJA - pięknie pachnie, pielęgnuje i chętnie kupię ponownie :)
7. Bioderma Sebium- płyn micelarny - mój ulubieniec. Skuteczny, delikatny, świetnie oczyszcza.
8. Pharmaceris H- Keratineum- KRÓTKA RECENZJA szampon do włosów osłabionych - uwielbiam go, i jestem mu wierna :)
9.BATISTE - suche szampony - bardzo je lubię, zdałam sobie z tego sprawę, jak się skończyły, a mi nie chciało się myć włosów :)

10. Essence Better than gel nails- czyli top , który miał nadawać połysk, dobry wygląd i generalnie użyłam kilka razy i stał się wyrzutkiem :] Nie kupię ponownie, bo tyłka mi nie urwał, a już mam swoje ukochane topy.
11. OPI lakier Step the right up - uwielbiałam ten kolor. RECENZJA, niestety- zgęstniał. Ale był to najładniejszy mleczak, jaki znam.
12. Avene - płyn micelarny miniatura- delikatny, tyłka mi nie urwał . Mam swoją Biodermę i nie zamierzam jej zmieniać.
13. Bioderma Sebium hydra- bardzo dobry krem nawilżający. Zużyłam mnóstwo próbek od mojego dermatologa. na zdjęcie załapały się te dwie. Super nawilżał, nie zapychał, nie miałąm suchych skórek mimo stosowania antybiotyków miejscowo :)
 14. Essie- Good to go - wysuszacz lakieru- dobry był, ale w połowie zgęstniał . Sally Hansen ma lepszy.
15. Vipera lakier pękający Salamandra- był czas, że używałam na nogi, ale moda minęła, on zgęstniał- a ja za nim nie tęsknię.
15. Killys - preparat na skórki- łatwo się je odsuwało, ale Sally hansen jest lepszy :)
16. Clinique- almost lipstick- miniatura- uwielbiam je :) Lekko nawilzaja usta, daja ładny połysk.
17. Loewe AURA - próbka- piękny, długo trzymający zapach
18. Nivea Happy Time- jeden z moich ulubionych żeli pod prysznic
19. Duac - produkt który(między innymi on) odmienił moją cerę. Nie podrażniał, mocno nie wysuszał, wiem ,że pomógł mi w najgorszym momencie mojej skóry.

Sporo zużyć. W szufladzie jeszcze resztka pudru - ale to już będzie lutowe denko. :) Makijażowych denek będzie mniej, bo zminimalizowałam moje codzienne mejkapowanie ;)
Także teraz głównie pielęgnacja ciała będzie schodziła :)


Retinoid zewnętrzny po 1,5 msc stosowania - efekty i trochę moich przemyśleń - mnóstwo zdjęć !

                                                          Witajcie w niedzielne przedpołudnie :)

Dziś post z cyklu : moja walka z trądzikiem. 
Wiecie co ostatnio powtarzam sobie patrząc w lustro ? "Gdzie miałam rozum idąc tak późno do dermatologa?"
Moja niechęć była podyktowana strachem, że trafię na konowała. A po drodze nikt nie polecił mi nikogo sensownego. Potem myślałam,że zmiany znikną- że to chwilowe zawirowanie - że powalczę aptecznymi preparatami. Jednak doszło do zapalenia skóry, jak stwierdził potem dermatolog - i walczymy- od 29.10.

3,5 miesiąca jak na razie za mną. A mogę powiedzieć, że już daaaaaawno stan mojej skóry wyglądał dobrze. Walczę jednak, by było idealnie. Jak dawniej.

Kto nie czytał moich zmagań - dostanie tu krótkie podsumowanie
2 miesiące Duac, Clindacne i 1 tab Unidoxu dziennie.
A od 26.12 - LOCACID (noc), Clindacne (dzień), Unidox 1 tab dziennie.
za kilka dni przechodzę na dawkę 0,5 tab/dziennie Unidoxu - mam stosować Locacid do końca tubki, a potem koniec..... w razie awarii mam Davercin w płynie zakupiony świeżo.


Stosowanie Duacu i Clindacne było bardzo przyjemne. Zmiany szybko znikały, nie pojawiały się nowe. Skóra nie była podrażniona. Trochę tylko wysuszona.

Kremy natłuszczające, nawilżające świetnie sobie z tym poradziły.

Locacidu się bałam. Retinoid- wyczytałam w internecie , że mogę wyglądać różowa jak świnka, że obłazić będę jak wąż , a podskórne , ukryte zmiany wyjdą na wierzch niczym kruszonka na drożdżówce.
Ok, przeżyję. Bywało gorzej- myślałam.

Ale okazało się, że nie było tak źle.

Moja cera, gdy startowałam w Locacidem prezentowała się tak:


I zaczęłam smarowanie. Z początku co 3 dni, po dwóch tygodniach co 2 dni , a po kolejnych dwóch tygodniach przeszłam na cykl codzienny- tak jest do teraz.

Nic nie piekło, nie było bomby z opóźnionym zapłonem.
Nie było wysypu, a jedynie lekka wylinka w okolicy ust, uwidaczniająca się głównie po przykryciu podkładem. Dlatego stwierdziłam, że wyglądam lepiej bez podkładu i używam teraz tylko filtr, korektor tam gdzie są jeszcze przebarwienia i czasem zmatuję się pudrem,ale obecnie się skończył :)




Przyznaję, że trochę brakowało mi mega wylinienia. Miałam wrażenie, że nic się na mojej skórze nie dzieje, preparat nie działa.
Nawet zrobiłam eksperyment, który sprawił, że uwierzyłam w działanie Locacidu hehe głupia ja....

Posmarowałam się Effaclarem Duo, a następnego dnia byłam tak poparzona .... nawet woda wywoływała ból.

Locacid działa, mój dermatolog powiedział , że jestem szczęściarą , że nie jestem podrażniona. Mam się cieszyć jego działaniem i brakiem niedogodności.

Miesiąc temu, moja cera prezentowała się tak:




Tydzień temu natomiast zrobiłam porównanie: zdjęcie z samym filtrem i z pudrem (Superbalanced Powder Clinique)



Zdecydowanie, mogę wyjść już na ulicę bez pudru, ale z samym pudrem też jest fajnie - co ja zrobię z moimi podkładami ??????:D:D

Tak było tydzień temu, natomiast wczoraj twarz prezentowała się moim zdaniem jeszcze lepiej, co oznacza, że czym dłużej się Locaciduję, tym jest lepiej :)





Jest pięknie moim zdaniem ! Wychodzę na dwór bez podkładu, a wczoraj nawet bez korektora :) Sam filtr :)

Mam nadzieję, że do końca tubki efekty będą jeszcze bardziej spektakularne. Gołym okiem widać jeszcze drobne potrądzikowe przebarwienia, chciałabym,aby również zniknęły :)

Hmmm... a może tak podsumowanie walki od samego początku ?




To by było na tyle... pewnie jak skończę Locacid o moich zmaganiach usłyszycie.. mam nadzieję, że nie będzie potrzeby by otwierać Davercin.

Kuracja dermatologiczna w moim przypadku przyniosła same plusy, jedynym drobnym minusem jest moja tęsknota na super zdzierającymi peelingami, fajnymi maseczkami i zużywaniem zapasów kremów jakie mam w toaletce....

Mam nadzieję,że był to dla Was interesujący post, jakby co - pytajcie :)


wtorek, 4 lutego 2014

Wyniki rozdania :)

Witajcie,


dziś post na szybko- post, który miał być już kilka dni temu wklejony- odnośnie wyników rozdania :)
Za bardzo nie mam czasu na cokolwiek ostatnio- i prawie bym zapomniała o rozdaniu :)


Osobami, które wygrały kosmetyki w moim rozdaniu z okazji 500. obserwatorów są :

Katinka90 - NAGRODA GŁÓWNA
Agata Samulak - NAGRODA DODATKOWA :)

GRATULUJĘ !

Dziewczyny, poproszę o maila z adresem do wysyłki nagrody :)


środa, 29 stycznia 2014

niedziela, 26 stycznia 2014

Mixa- dwufazowy płyn do demakijażu oczu- optymalna tolerancja

Witajcie,
Zdążę jeszcze dziś opisać Wam produkt do demakijażu oczu- czyli taki- bez którego wiele z nas nie wyobraża sobie już wieczornych rytuałów :) A czasem i tych w ciągu dnia.
Już dawno zrezygnowałam z oczyszczania oczu z makijażu przy użyciu micela do twarzy- na rzecz preparatu specjalnie do tego celu.
Przewinęło się już ich wiele, na szczęście zaliczyłam mało wpadek :) Znalazłam też ideał, ale z racji tego, ze jest mały i drogi (Lierac) - szukam tańszych alternatyw.
Skuszona promocją w Rossmanie (8,99) wzięłam z półki produkt firmy MIXA- reklamowanej niedawno firmy, dość młodej na naszych polskich półkach.



Mixa są produktami z Francji- ze stajni L'Oreala. Pierwsze kosmetyki powstały już w 1924r. Produkty skierowane były na początku do niemowląt i ich mam. Później zaczęto stwarzać kosmetyki na potrzeby skór wrażliwych.


Produkt jest ważny 6m po otwarciu- jego pojemność 125ml to czas w sam raz na zuzycie produktu
w terminie.



A teraz płyn w akcji. Jest to produkt dwufazowy. Należy więc przed użyciem wstrząsnąć opakowanie, by dwie fazy :olejowa i wodna zmieszały się ze sobą- i do dzieła- wystarczy niewielka ilość produktu na waciku, by uzyskać satysfakcjonujące rezultaty. Same zobaczcie :

Użyłam cienia do powiek z palety UD2, kredki Avon Supershock, kredki Max Factor, i tuszu High Impact oraz Clump Defy.



Przetarłam raz - widać, że większość produktów została zmyta bez problemu. Nie dociskałam i nie poprawiałam kilka razy.


Za drugim razem wszystko zostało pięknie wyczyszczone - i tak samo jest z makijażem naszych oczu. Wszystko zostaje pięknie zmyte.

Wszystko na plus- czy jest gdzieś jakiś haczyk ? Otóż taki, że produkt który dostanie się do oka może na chwilę dać uczucie jego zamglenia- ale naprawdę nie jest to uciążliwe jak w niektórych tego typu produktach. Nie podrażnia oczu jednak, nie powoduje szczypania itp.
Obecnie mam Garnierowski produkt dwufazowy - i nie jest tak dobry jak ten.
Wiem, że gdy nie znajdę nic innego , a na ten trafię w Rossmanie - to na pewno kupię.


Avene - emulsje oczyszczające,które stosuję w trakcie kuracji retinoidem

Witajcie,

Dziś kilka słów na temat stosowanych ostatnio przeze mnie emulsji do oczyszczania twarzy z firmy Avene.
Piszę emulsji, ponieważ są one delikatne, kremowe i nie zaliczałabym ich do grupy zwykłych żeli do mycia twarzy.
Skusiłam się na produkty firmy Avene, czytając sporo w internecie i rozmawiając z moim dermatologiem.
Produkty te zakupiłam jeszcze zanim zaczęłam smarować się Locacid'em, ponieważ chciałam sobie stworzyć arsenał SOS w trakcie -gdyby retinoid mocno mnie podrażnił.
Avene Clean AC stosowałam w trakcie antybiotykoterapii- sprawdził się świetnie, był delikatny- ale na retinoid szukałam czegoś jeszcze delikatniejszego.

Tak oto zakupiłam lotion do skóry nadwrażliwej, i stosuję z powodzeniem.
Chciałabym przybliżyć Wam te dwie pozycje , ponieważ sądzę, że będą one godne polecenia zarówno dla osób w trakcie kuracji dermatologicznych, kwasowych, a także jako wspomagacze w okresie zimowym.

Clean AC stosuję od października i w sumie powoli dobiegam dna, Lotion do nadwrażliwej stosuję od grudnia.

Zastosowałam technikę- Clean AC na wieczorne oczyszczanie- a drugi produkt na poranne delikatne odświeżenie po nocnym smarowaniu retinoidem.


Kremowa formuła Clean AC sprawdza się świetnie i jest delikatna. Produkt posiada lekki, Avenkowaty zapach. Ale jest on bardzo naturalny.


Lotion do skóry nadwrażliwej nie posiada zapachu, ma przezroczystą, galaretowatą jak dla mnie konsystencję i zostawia po myciu otulającą warstwę na twarzy. 
Produkt można stosować bez wody- jednak ja preferuję klasyczne mycie z użyciem tego produktu. Nie mniej jednak osobom, które mają naprawdę wrażliwą cerę (a do takich jest ten produkt dedykowany) jest to duży plus. Moja mama z AZS chwali sobie taki sposób mycia twarzy. 
Osoby używające retinoidów także często skarżą się na podrażnienia, jakie niesie za sobą stosowanie wody. Mnie jakiekolwiek podrażnienia ominęły, dlatego klasycznie- myję twarz emulsją i spłukuję to wodą.



Produkt Clean AC ma dłuższy skład niż drugi produkt.  Produkt ten lekko się pieni i ma delikatny zapach.





Krótko i na temat. Skład zwięzły, tak jak lubię. Bez parabenów. Za to z SLS na końcu,ale krzywdy mi nie robi.
Produkt nie pieni się wcale.


Tu widać różnicę między konsystencją obu produktów.
Clean AC jest mleczny.


Podsumowując:

Są to świetne produkty oczyszczające, które robią to dokładnie i delikatnie. Moim zdaniem świetnie sprawdzą się u osób które tak jak min i ja - są w trakcie kuracji dermatologicznych. Produkt do skóry nadwrażliwej Avene- może stac się świetną propozycją dla osób z AZS, po kuracji kwasami czy retinoidami - ponieważ jest wyjątkowo delikatny oraz nie trzeba stosować wody przy jego użyciu.
Produkty te okazują się bardzo wydajne, dobrze współpracują z kolejnymi krokami pielęgnacji twarzy.
Polecam także taką delikatną pielęgnację zimą, kiedy nasza skóra może być podrażniona np. mrozem, wiatrem.  W duecie z dobrym kremem do twarzy stanowią bardzo dobry sposób na ukojoną skórę.

środa, 8 stycznia 2014

Moje ulubione (ostatnimi czasy) żele pod prysznic i recenzja żelu SANOFLORE

Witajcie :)

Ostatnio gdzieś tam, w internetach wspomniałam, że uwielbiam żele pod prysznic. Walczę z tym bardzo, bo w mojej kolekcji znajduje się ich kilkanaście.....
Nie mogę poradzić nic na to,że ciągle ich przybywa.

Kocham je za zapachy, to- jaką przyjemność mogą dać pod prysznicem, to w jakim stanie zostawiają ciało po kąpieli ahhh, mogłabym wymieniać tak w kółko. Taki mały bzik- ale każdy jakiegoś ma, prawda?

Pokażę Wam dziś moich czterech ulubieńców, jacy aktualnie stoją pod prysznicem. Sięgam po nie w zależności od nastroju, od tego -co ma mi dać prysznic-czy orzeźwić, czy ukoić oraz od ochoty :teraz ,zaraz: na :)


O każdym z nich (z wyjątkiem Sanoflore ,ale to będzie dziś) już pisałam.

Na czele wszystkich zawsze będzie stał kremowy żel pod prysznic Sephora- za zapach, który zostaje pod myciu, za miękkość skóry i brak potrzeby balsamowania, za wygodną formę i wydajność.
Dalej, Happy Time od firmy Nivea- wanilia i pomarańcza to moje ulubione zestawienie zapachowe :) , żel ten cenię za świetną jakość ,zapach, i niską cenę. uwielbiam tą mgiełkę, która utrzymuje się na mojej skórze po kąpieli z tym żelem. Dalej  mamy żel pod prysznic Yes to cucumbers - z serii tej używałam już wszystkich kosmetyków, ale żaden nie przypadł mi do gustu jak ten żel. Tak więc, gdy w Tk maxxie zobaczyłam go za 20zł- musiał być mój- a jest wielką 400ml butlą :) uwielbiam  za zapach, orzeźwienie o poranku, gęstą konsystencję, pomimo , że to żel a nie mleczko :)

Na koniec zostawiłam najnowszy nabytek - Jedwabisty żel pod prysznic ze zmiękczającym ekstraktem z wanilii BIO - SANOFLORE



Od producenta:

Bogata kremowa konsystencja

Dzięki roślinnej bazie czyszczącej (kokos i cukier), 
formuła staje się bogatą pianką, która myje i koi skórę.

Czy wiesz, że?

Wanilia znana jest z korzystnych dla skóry właściwości nawilżających i zmiękczających. Delikatny zapach, który otuli Twoją skórę, pozostawiając ją zrelaksowaną i ukojoną.


I ja się z tym NIE ZGODZĘ -pomimo, że żel bardzo lubię.
Każdy, kto będzie miał okazję używać tego żelu stwierdzi, że nie ma kremowej konsystencji- a normalną , oraz, że nie staje się bogatą pianką, która myje. Jest po prostu tylko i aż ŻELEM.


Same zobaczcie:




Pomimo tego uważam, że jest to świetny żel o pięknym zapachu.
Bardzo dobrze otula naszą skórę warstwą nawilżenia, odczuwa się do po myciu i nie trzeba pędzić jak szaleniec z balsamem do ciała.

Kąpiel z tym żelem jest po prostu przyjemnością. Zapachy działają przecież na zmysły,a  tu taka ciepła wanilia...która dodatkowo zostaje na skórze...

Jedynym minusem tego żelu jest jego cena...36zł w regularnej sprzedaży to zbyt wiele.
Ja skorzystałam z promocji w SP i zakupiłam ten żel za bodajże 15,99zł i uważam, że taka cena byłaby adekwatna na stałe.

No cóż, będę polować na promocje oraz na inne warianty zapachowe :)


A Wy ? Jaki jest Wasz ulubiony żel pod prysznic? Czy też przykładacie do tego dużą wagę? 
Lubicie się rozpieścić ??


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...