Skończyła mi się jedna z ukochanych pomadek ochronnych : Avene -Cold creme o której TU więcej napisałam i moja natura testera odezwała się i zakupić postanowiłam coś innego.
Byłam w superpharm i padło na Vichy- Aqualia Thermal Levres
Opakowanie zawiera 4,7 ml produktu.
Produkt jest w sztyfcie, wykręcany, opakowanie jest solidne, nic się z nim nie dzieje.
Konsystencja pomadki - jest nawilżająca, śliska, nie tak bogata jak w Cold Creme.
Przypomina mi bardziej pomadki Nivei pod tym względem, Nie jest tak mocno ubita.
Ale smaruje się nią bardzo przyjemnie :)
Obietnice producenta:
Wskazania:
Popękane, zniszczone, wysuszone usta
Rezultat :
Wargi są intensywnie odżywione, odzyskują komfort, elastyczność i blask.
Aktywny składnik
Kompleks 4 składników aktywnych: gliceryna, masło Shea, kwas asjatowy, witamina E, aby naprawić, odżywić, nawilżyć i chronić zniszczone usta.
Stosuję ją w miesiącach, kiedy moje wargi naprawdę przechodzą rewolucje. Raz zimno, raz ciepło , a ja im w tym nie pomagam, bo ciągle podgryzam masochistycznie skórki na wargach. Koszmar.
Produkt nie jest jakoś szalenie wydajny, ale nie narzekam.
Nawilża OK_ nie regeneruje ich jakoś bardzo szybko, ale też nie narzekam.
Czy widzę ich blask ? raczej nie - są normalne.
Podsumowując;
O niebo lepsza jest pomadka Avene, więc potulnie do niej wrócę, choć po drodze chcę jeszcze wypróbować z Nuxe.
Do tej wrócę może kiedyś jesienią, lub wiosną. Na zimę proponuję coś bogatszego.
w pięciostopniowej skali otrzymałaby 3/5
Bo nie jest źle, ale idealna nie jest.
Efekt na ustach :
Daje na ustach taką białą maziajkę, trochę się ona wchłania i po chwili już nie ma tej bieli :)
Na ustach wygląda bardzo naturalnie- jak zwykły ochronny balsam- bez różowego połysku czy jakiegoś koloru.



