Witajcie :)
Przygotowałam na dziś kilka postów -
pierwszym z nich będzie aktualizacja stanu mojej skóry, bo wiem, że wiele z Was czeka na nią.
Jak to z nią jest... hmmm
Przeżyłam drobny kryzys, bo gdy ostatnio pokazywałam Wam się, już wszystko się goiło i nagle- końcówka lipca- wysyp okrutny i znów płacz i zgrzytanie zębów.
Od 14 lipca używam arsenału Lierac Prescription w skład którego wchodzi:
- roztwór keratolityczny -którym przemywam twarz jak tonikiem co wieczór
- emulsję matującą - na dzień i na noc
- koncentrat punktowy - na noc
Myję twarz płynem micelarnym i żelem Effaclar
Stosuję maseczkę glinkową
Moja walka już trochę trwa... Wysypało mnie przypominam- na początku czerwca... Do połowy lipca walczyłam z wielkimi, bolącymi gulami.
Od tego czasu (od 14.07)- borykam się z grudkami zlokalizowanymi na prawym policzku i żuchwie... kilka bolących wyskoczyło od tego czasu. Większość widocznych czerwonych punktów - to przebarwienia po krostkach ...
Na dzień dzisiejszy jest ok, wiadomo,chcę mieć moją cerę sprzed tabletek - ale wiem,że jeszcze trochę to potrwa...
Ostatnio nie wyskakują bolące gule ( to już coś) , leczą się stare i rozjaśniają.
Po ostatnim kryzysie , który był ok 25.07 - jest nawet nawet, dziś - na zdjęciu zobaczycie moją gołą buzię z kilkoma kropkami korektora w najgorszych miejscach. Uważam, że mogę tak wyjść do ludzi :)
Nie trapi mnie jakiś łojotok... cerę mam jak zawsze.Mieszana - trochę teraz podsuszona, dlatego po dzisiejszej glince rano- nałożyłam krem nawilżający:)
To ta najgorsza część, która nie chce się naprawić szybciorem...Na szczęście patrząc na poprawę od kryzysowego 25.07- jestem dobrej myśli....
Zniknęły kulki na skroniach ufff :)
Twarz tylko z korektorem po prawej :)
Trochę mnie boli, że wklejam takie brzydkie zdjęcia twarzy- zawsze była ona nieskazitelna- ale sporo z nas ma ten problem, i jakoś mi tak raźniej, gdy wiem, że mi kibicujecie :)
Idę szykować kolejną notkę:)






