czwartek, 14 lipca 2011

Czym pachnę ja :)

ASweeetPerelka zapytała mnie o moje ulubione zapachy... stwierdziłam, że czemu by nie - zrobię o tym osobny post.

Ogólnie to kocham zapachy, i kocham zapachy ciepłe, słodkie... nie po drodze mi do ogórkowych Light Blue itp:)

Mam swój własny ranking i chętnie się nim z wami podzielę :)

1. Miejsce ZAWSZE zajmować będzie EUPHORIA C.Kleina

jest to zapach tak niewiarygodnie mój, że każdy mój znajomy go ze mną kojarzy :D
Ciepły, kobiecy i.... niesamowity.
Oczywiście mówię o standartowej wersji, nie o żadnych blossomach :)

Nuty zapachowe:
nuta głowy: owoc granatu, daktyle, zielona nuta
nuta serca: kwiat lotosu, kwiat champaca, czarna orchidea
nuta bazy: płynna ambra, czarny fiołek, akord kremowy, drzewo mahoniowe

2. Miejsce zajmuje od lat ANGEL - T. Muglera.

Moja ukochana czekolada z wanilią... ciepło kojarzące się z zimą.... otulający jak zimowy ciepły koc... to właśnie ten zapach :)


Nuty zapachowe:
nuta głowy: słodkie owoce, debwerry, helional, aromatyczny miód
nuta serca: czekolada, karamel, kumaryna
nuta bazy: upojna vanilia, piżmowa - egzotyczna nuta paczuli. 

3. Miejsce zajmie PAR AMOUR - Clarins.

Zapach ten ma trafioną nazwę, kojarzy się z miloscią, ale tez z luksusem. Długo utrzymywal się na mojej skórze...ah cudny zapach :)


Nuta głowy: czarna porzeczka
Nuta serca: róża otomańska
Nuta głębi: drzewo sandalowe,benzoin

4. Miejsce zajmie L de Lolita - Lolita Lempicka 

Kolejny "ulipek: z kolekcji, który uwielbiam :)
Jak ktoś lubi ten klimaty co ja, ten zapach też przypadnie mu do gustu:
Piękne ma Lolitka wszystkie flakony :)

NUTY ZAPACHOWE: gorzka pomarańcza, cynamon, kwiat nieśmiertelnika, bergamotka, akord drzewny, akord słoneczny, wanilia, piżmo. 

Oprócz pokazanych powyżej, które są moimi ukochanymi, mam też kilka, które lubię, przypadły mi do gustu i mam je w swojej kolekcji lub wspominam bardzo dobrze i może kiedyś wrócę.


Diesel – Zero Plus Masculine

SALVATORE FERRAGAMO - INCANTO HEAVEN

THE BODY SHOP- ROUGEBERRY

LACOSTE POUR FEMME



Pozdrawiam więc zapachowo :)

wtorek, 12 lipca 2011

Spóźniony TAG: Jak mieszkają Twoje kosmetyki ?

Spóźniony TAG, robiony na prędce. Pamiętam, że zostałam oTAGowana przez dwie osoby, jednak za chiny nie mogę odnaleźć, kto właśnie był tą drugą osobą. Pierwszą była na pewno Atina :)
Dziękuję bardzo :)

Oczywiście u mnie to jest tak, że nawet nie zdążyłam ogarnąć. Stwierdziłam, że na spontanie pokażę Wam moje zakątki. 

Tak naprawdę, moje kosmetyki MIESZKAJĄ WSZĘDZIE. 

W TAGu pokażę Wam te najbardziej główne miejsca :)

Zasady:
* Pokaż na zdjęciach jak przechowujesz swoje produkty do pielęgnacji, makijażu, lakiery i perfumy - nie ma w tym zakresie żadnych ograniczeń. Wprowadź wirtualnie czytelniczki do wszystkich zakamarków, w których zamieszkują Twoje kosmetyki - do łazienki, toaletki, a może nawet lodówki.
* Przekaż taga 10 kolejnym blogerkom i napisz kto przekazał go Tobie.
* Poinformuj osobę, która Cię otagowała o Twojej odpowiedzi na ten tag - na przykład w komentarzu pod jej najnowszą notką.

Moje centrum dowodzenia znajduje się w kilku miejscach. Jednak najważniejszym z nich jest półka w regale:


Tu znajdują się, oprócz rzeczy w łazience najważniejsze produkty, które używam po wzięciu prysznica.
Po lewej w małym koszyku mam wszystkie produkty do twarzy, kremy i serum.
Z tyłu w większym koszyku mam produkty do włosów, spraye, odżywki, szczotki (oprócz Tangle Teezer, która leży koło lustra od rana).
Z prawej strony na dole mam koszyczek z próbkami, a za nim stoi koszyk ze... WSZYSTKIM :) produkty miniaturowe, do zabrania w podróż, małe zapasy i wszystko,czego nie uzywam, a żal mi wyrzucić :)

Kolejnym ważnym punktem jest półka nad łóżkiem:


Na niej stoją perfumy, i koszyki z produktami do makijażu /kolorówka. W większym koszyku zapasy i produkty używane rzadziej - 


W mniejszym koszyczku wszystko zużywane na bieżąco -


Wszelkie zapachy stoją między i obok nimi


Co dalej... na półce, która jest wyżej od tej :


Mam koszyczek z lakierami i produktami do manicure.


Taki misz-masz :]

Niżej, w biurku mam też półkę, gdzie składuję balsamy do ciała, dezodoranty, produkty do opalania....


Na biurku stoi też balsam do ciała Clinique i ichny krem do rąk, używam na bieżąco, jak przechodzę..oraz przed pójściem spać :)
Nie obfociłam ich jednak.

Zapraszam do łazienki, którą też słabo obfotografowałam, ale bateria mi padała:

Pod prysznicem mam swój kącik. Oprócz kącika pod prysznicem na półeczce wyżej stoi też emulsja do higieny intymnej, peeling do stóp i żel Nivea 400ml

Tu na zdjęciu widać szampony, odżywki, galaretkę z LUSHa itp.


Na półeczce przy lustrze trzymam najpotrzebniejsze rzeczy do wieczornego i porannego oczyszczania i demakijażu. Mam też tam soczewki:


Jak widać jest też maszynka do golenia, jakiś peeling, maseczki po lewej... takie aktualne bieżące zużycia.

W szafie łazienkowej też mam swój koszyk. Tam oprócz lokówki znajdują się zapasy, i wiele innych skarbów, jakiś samoopalacz, maseczka, lakier do włosów i wiele innych:)



Takich zakątków w mieszkaniu mam mnóstwo. Moje kosmetyki mam wszędzie. dosłownie. :) Czas zrobić z tym porządek :)

Nie otaguję nikogo, bo wszyscy, których znam, już otagowani byli :P
tylko ja taki spóźniony ferdek ....:)

Pozdrawiaaaam

poniedziałek, 11 lipca 2011

Tusz- Chanel Inimitable Intense + efekt z eyebrow kit ELF;)

Czas na recenzję tuszu, który podbił me serce , no właśnie...zastanawiam się, czemu nie ma go w ulubieńcach :O

Pobił na razie wiele tuszy, które używałam, no...może oprócz Tuszu DiorShow BlackOut ...bo to była poprostu najlepsza maskara jaką miałam przyjemność używać.

Ale do rzeczy.

Mowa o tuszu: CHANEL INIMITABLE INTENSE




Moje opakowanie to opakowanie promocyjne. Kupiłam kilka miniatur, co dało mi  wielkość normalną, za to cena była o wiele niższa. Polecam  ten sposób:)

Szczoteczka jest wspaniała, gęste włoski docierają nawet do tych najmniejszych włosków. Na szczotkę nakłada się odpowiednia ilość tuszu. Jest naprawdę fajna.
Tusz nie usypuje się w ciągu dnia i pod koniec. Nie drażni oczu. Ma piękny, czarny kolor.

Oto moje oko PRZED umalowaniem. Nie mam na tym zdjęciu podkreślonych brwi, ale o tym później :)

A teraz efekt z 1 warstwą tuszu:



Możemy też efekt stopniować i nałożyć drugą warstwę. Może nie będzie to dramatic look, ale moim zdaniem wygląda to nieźle:




Mam nadzieję, że się podoba :)

Następną rzeczą, o której miałam wspomnieć jest efekt przy użyciu ELF EyeBrow kit. Jak dla mnie bomba, ale zobaczcie same:


Przed:

Po:


Cień i wosk z tego zestawu trzymają cały dzień :) POLECAM :)


sobota, 9 lipca 2011

Czerwcowi ulubieńcy + małe zmiany :)

Postanowiłam popracować nad oprawą graficzną bloga. Jutro nad tym posiedzę, bo dziś dzień  szykuje dla mnie wiele atrakcji, więc zaraz wybywam z domu :)

Dodam też tag- jak mieszkają moje kosmetyki, bo pomimo wywołania mnie - jeszcze tego nie uczyniłam....

Dodam też zakupy z ostatnich dni....

A teraz przejdę do ulubieńców miesiąca czerwca.
Dodam, że kosmetyki, które wybrałam jako hity miesiąca, to naprawdę moje niezbędniki, bez których ten miesiąc nie byłby kosmetycznie ok :P

Zapomniałam też wspomnieć o mojej podłej alergii, która wyskoczyła mi na twarzy..w sumie nadal nie wiem,co to było, ale było okropne i miałam mnóstwo czerwonych gul, krost na twarzy. Uratowała mnie Detreomecyna. W kilka dni zagoiła zaognione krosty.

Ale teraz przejdźmy do rzeczy:


1. Hitem tego i zapewne następnych miesięcy jest :

SZCZOTKA TANGLE TEEZER


Dziwię się, że nie pisałam o niej w maju, bo wtedy właśnie ją dostałam na urodziny i od tego czasu nie wyobrażam sobie czesania czym innym. Kłopot szarpania i wyrywania włosów znikł. Świetnie też nakłada się nią odżywki.

2 Hitem jest:

E.L.F EyeBrow Kit 



Ja mam z natury bardzo jasne brwi, podobnie jak włosy. Z racji, że włosy farbuję, brwi też zmuszona jestem przyciemniać. Gdy zapomnę o hennie, albo zmyje się ona zbyt szybko, taki zestaw ratuje sytuację. W pudełku znajdujemy oprócz lusterka- wosk barwiący i cień.  O ile cień w tym zestawie jest dla mnie za jasny (wpada z pomarańczowy brąz) a mam kolor: dark - to wosk sprawdza się super. Utrzymuje brwi w ładzie :)

3. Kolejnym kosmetykiem czerwca był:

Lush- Skin Drink



Ma postać gęstego, tłustego masła i dziwny zapach. Ale za to - świetnie koi skórę. Natłuszcza, ale po przebudzeniu jest gładka i matowa. Nie wiem jak ten krem to robi, ale bardzo go lubię. Stosuję jednak co którąś noc, bo boję się, ze mnie zapcha.

4. Hitem jest:

CLINIQUE- Super City Block spf 40.


źródło: wizaz.pl 
Wzmocniona wersja City Block. Krem ochronny na dzień tzw. miejski. Chroni skórę twarzy przed zanieczyszczeniami i promieniowaniem słonecznym - UVA i UVB - SPF 40. Do stosowania na krem pielęgnacyjny lub zamiast podkładu jako krem tonujący. Nie wysusza skóry, zapobiega świeceniu, przedłuża trwałość makijażu. Można go używać również jako kremu tonującego. Idealny pod makijaż. Produkt beztłuszczowy, szybko się wchłania, testowany dermatologicznie, nieperfumowany. Idealny do najbardziej wrażliwej cery, można go stosować bez ograniczenia wieku.

Ja używałam go w zależności od dnia- jeśli było słonecznie- to tylko on i całkowicie się to sprawdzało. Ma delikatny kolorek... hm tak to mogę nazwać choć to nie kolor,a  delikatna poświata. Wyrównuje koloryt cery tak, że podkład nie był mi już potrzebny. Cera wygląda w nim na zdrową, promienną. Jeśli pogoda zaś nie rozpieszczała - używałam na niego kolejny hit tego miesiąca- superbalanced powder make up i buzia wygląda w tym zestawie jak z photoshopa :)

Dodaję efekt na dłoni:


5. Ostatnim hitem miesiąca jest :

Clinique- Superbalanced Powder MakeUp


Zamknięty w eleganckiej puderniczce- podkład w pudrze. Daje matowe wykończenie i świetne krycie. Naprawdę go lubię. Jeśli mam coś nakładać latem na twarz to tylko to. Zawiera filtr :)

:)

wtorek, 5 lipca 2011

Magister na 5 :) oraz nowość Clean&Clear

Hoł Hoł Hoł :)

powracam, bo...wczoraj pożegnałam się ze studiami magisterskimi :)

Obroniłam się na 5, a nadenerwowałam za wszystkie czasy :)

Time to party !!!

Ale wracając do kosmetykowej tematyki :)
Zaszłam do rossmana nie wiedząc, co kupić

i wyszłam z...

Lakierem do paznokci Rimmel- kolor peppermint :)
Jutro dokleję tu zdjęcie pazurów, ale na razie mogę powiedzieć , jak się nim malowało.
Trochę smuży, ściąga jedna warstwę lakieru, gdy malowałam po raz drugi, ale kolor jest BOSKI !! zobaczymy jak trwałość,


Edit 6.07.

Wklejam zdjęcia pazurków w świetle wieczornym niestety :P





Kolejną rzeczą jest Scrub do twarzy z nowej serii Clean&Clear- morning energy.

Tak tak.. jestem wielką przeciwniczką wszelkich linii serii przeciwtrądzikowych, ale ta zapowiada się inna. Ma dodać orzeźwienia, zawiera witaminę C, ma dodać energii :) Zobaczymy, zaraz pójdę wypróbować:)


Oprócz tego kupiłam nową szczoteczkę do zebów.. zwykła taką z Oral B :)
Ale na mojej liście jest jakaś elektryczna.


Polecicie mi jakąs ????:)

czwartek, 30 czerwca 2011

Praca magisterska



Ajjjjj., żyję od kilku dni stresem poniedziałkowym
o 10:00 w poniedziałek 4.07 mam obronę mgr.....

Dopiero zasiadłam do nauki pytań, opracowań jest na ok 120stron...

Najgorsze jest to, że termin obrony mi przesunęli z przyczyn nieznanych z 27.06...(taka była wcześniejsza wersja...) więc zdążyłam sobie na weekend zarezerwować z narzeczonym hotel na wyjazd weekendowy... kupiliśmy też bilety na kabarety w Szczecinie..W związku z tym, zostaje mi dziś i jutro na naukę tych zagadnień...

Wracam po poniedziałku do intensywnego blogowania.

Trzymajcie kciuki !

sobota, 25 czerwca 2011

Farba do włosów w piance - L'Oreal

Uwielbiam farby L'Oreala. Moją ulubioną była Preference. Potem przerzuciłam się na Wellę w pomarańczowym kartoniku, ale tak naprawdę podczas mojego iluś - już - letniego farbowana, przetestowałam całą gamę różnych farb do włosów. Na L'Orealu nigdy się nie zawiodłam. Lubiłam też Casting, jednak z racji, że myję włosy baaaardzo często nawet 2x dziennie, szybko się to z moich włosów spłukiwało.

Wczoraj kupiłam w Superpharmie korzystając z promocji (23zł) nową farbę L'Oreala -Sublime Mousse.
Mój kolor to : Naturalny Ciemny Brąz.


W środku opakowania oprócz rzeczy do zmieszania - znajdujemy świetną pompkę, którą przymocowuje się do pudełeczka i tym sposobem nakładanie pianki jest rewelacyjnie proste :)


Ja nigdy nie farbowałam włosów sama- zawsze prosiłam kogoś o pomoc, ponieważ mój naturalny kolor to blond- bałam się jasnych niedofarbowanych prześwitów.


Tym razem postanowiłam zrobić to samodzielnie- bo niby miało to być banalnie proste.


Pompka rewelacja- wyciskało się bez problemu, faktycznie wychodziła pianka. Nie spływała z włosów. Farba aż tak mocno nie śmierdziała , co jest wielkim plusem :)
Pokryłam wszystkie włosy ruchami jak podczas mycia włosów, nie pofarbowałam sobie mocno czoła, a jak coś był- to szybko udało się zmyć.


Potrzymałam pół godziny i nałożyłam po zmyciu farby dołączoną odżywkę (balsam).
Uwielbiam te dołączane balsamy, żałuję, że nie można ich normalnie kupić. Ale ten to rewelacja.
Pachnie PRZEPIĘKNIE. Jak perfumy :)
Zapach utrzymuje się na włosach.


Kolor wyszedł jak na opakowaniu, jest to chłodny ciemny brąz. Super.
Moje włosy są miękkie, lśniące i pachnące. Zobaczymy jak ze zmywaniem się koloru będzie.


Dołączam kilka zdjęć :




Jak dla mnie BOMBA :)

Znalazłam też coś na ten temat w necie : http://www.sublimemousse.pl/_PL/pdf/mode_emploi.pdf


DOPISEK Z LIPCA:

Niestety, ale farba w piance Loreala nie popisala się trwałością. Nie wytrzymała nawet niecałego miesiąca. W okolicach połowy lipca- była cała sprana na górze włosów. Nie kupię jej nigdy więcej. Zauważyłam też więcej wypadających włosów, ale nie wiem czy powinnam to tej farbie dopisywać.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...