sobota, 19 listopada 2011

Recenzja: Clinique Even Better Clinical Dark Spot Corrector - moje ukochane serum :)

A teraz przejdę do recenzji produktu z  tej samej kategorii co poprzedni, z tym że o niebo lepszy :)))
To mój jeden z ulubionych kosmetyków:) Mowa o Clinique Even Better Clinical Dark Spot Corrector  :)


Od producenta:
Even Better Clinical Dark Spot Corrector marki Clinique to serum pielęgnacyjne, którego zadaniem jest zmniejszanie widoczności ciemnych plam i przebarwień skóry powstałych w efekcie opalania, wynikających ze starzenia się skóry i z negatywnego wpływu czynników środowiska. Produkt ma zmniejszać również widoczność blizn po trądziku i sprawiać, że koloryt się wyrównuje, a cera jest rozświetlona. Formuła opracowana dermatologicznie, by zapewnić bezpieczne i komfortowe stosowanie. Potwierdzona poprawa kolorytu skóry w 53%. Jest idealny dla skóry, która nie toleruje żadnych innych wieczornych zabiegów pielęgnacyjnych. 


Konsystencja:
Serum jest żelowe, nieprzezroczyste, w dotyku jedwabiste, satynowe, delikatne. Absolutnie nieklejące.


Zapach:
Tak jak wszystkie kosmetyki Clinique- nie pachnie.

Aplikacja:
Serum jest bardzo higieniczne , nakładamy go pompką. Nabieramy taką ilość produktu, jaką chcemy. Rozprowadza się bardzo dobrze, wchłania się, ale pozostawia warstwę nieklejąca na twarzy.
Producent zaleca używanie produktu pod krem, jednak ja na noc nakładam go samodzielnie.


Działanie:
To kosmetyk wszechczasów, jak cała linia Even Better.
Serum pomogło mi pozbyć się plam pigmentacyjnych, piegów posłonecznych, przebarwień po wypryskach młodzieńczych. Moja cera odżyła, czoło jest wygładzone.  Koloryt wyrównany również także wszystko czego chciałam - dostałam. Cieszę się, że produkt jest teraz w większej 50ml butelce.

Zalety/Wady
+ działa ! robi wszystko co jest obiecane
+ jest wydajne, 30ml opakowanie starczało mi na 3 miesiące :> teraz mam 50ml
+ bezzapachowe, nie podraznia
+ nie zapycha
+ pozostawia skórę wypielęgnowaną i gładką

- cena niestety
za 30 ml opakowanie zapłacimy ok.240zł 
za 50 ml nie wiem ile - bo dostałam.

Podsumowanie:
Kocham to serum , stosuję do także jako krem na noc, budzę się naprawdę z cerą w dobrej kondycji.
Zlikwidowało plamy pigmentacyjne, które chciałam, by zniknęły.


:)

Recenzja: Skin Ergetic Serum BIOTHERM - czyli kleisty niewypał.

Witajcie moje drogie :)

Dziś, w sobotni wieczór przychodzę do was z dwiema recenzjami :)
Pierwszą będzie recenzja produktu, który totalnie mi nie podpasował, mimo kilku użyć- a mianowicie mówię o SKIN ERGETIC SERUM firmy BIOTHERM.

Od producenta:
Nawilżające serum z 97,5% składników z upraw roślinnych pochodzenia naturalnego oraz 100% zapach pochodzenia naturalnego redukuje objawy zmęczonej skóry oraz dodaje jej dodatkową porcję energii. Formuła z brokuły i z białka sojowego zwalcza nieprzyjemne uczucie napięcia skóry oraz sprawia, że wygląda ona na wypoczętą i zrelaksowaną. Nie zawiera parbenow, olei mineralnych i jest bez sztucznych barwników.


Konsystencja :
Serum jest lekko mlecznego koloru, Konsystencja w dotyku nie tłusta- wodnista.


Zapach:
Serum pachnie bardzo mocno. Z początku podobał mi się ten owocowy zapach, jednak teraz nie mogę go znieść. To jak skiśnięte winogrona. Tak mi się kojarzy...

Aplikacja:
Pierwsze zetknięcie z produktem było dość dziwne, bo dostajemy go w dwóch częściach. Pierwsza to buteleczka z płynem (serum) druga proszek, który aktywujemy po dołączeniu i pstryknięciu górnej części butelki. 
Serum nakładamy za pomocą dołączonej do opakowania pipety, co ma byc higienicznym sposobem, który tez zapewne ma dać nam poczucie kosmetyku profesjonalnego, W moim przypadku ten sposób bardzo mi się nie podobał, kilkakrotnie nabierałam serum pipetą, bo nigdy nie mogłam wziąc go tyle ile chciałam.


Działanie:
Serum ma odżywić naszą zszarzałą, zniszczoną cerę, jednak dla mnie to ono.... jedynie się klei. Nie wiem zresztą jak z działaniem długodystansowym, ale ja uzylam tego serum ze 4 razy i byłam a) cała klejąca , b) rano budziłam się świecąca ... więc zrezygnowałam. To nie dla mnie. Nie wyobrażam nakładać sobie na to dodatkowo kremu. Wtedy chyba przykleiłabym się do poduszki.

Zalety/ Wady
+ ładne kolorystycznie opakowanie
- cena
- zapach
-kleistość

Podsumowanie:
Nie kupię ponownie tego produktu, a także nikomu go nie polecę. Jest drogi, ma krótki termin ważności (3 miesiące od otwarcia) wątpię, że można to w tym czasie zużyć, bo jest dość wodniste.
Jestem na NIE.



A czy Wy spotkałyście się z tym kosmetykiem ? Co sądzicie o nowej formie recenzowania przeze mnie kosmetyków. Takiej "poukładanej" :)


poniedziałek, 14 listopada 2011

Recenzja: Duet idealny KillyS - żel do zmiękczania skórek i odzywka- witaminowa bomba

Witajcie,
dziś na szybko, po kissboxowym szaleństwie nocy :) ahh ciężko było wstawać - chciałabym przedstawic produkty do pielęgnacji paznokci - które używam już długo.
Jestem z nich bardzo zadowolona - jednak nie ukrywam, że gdy znajdę coś innego , lepszego w tej kategorii - to spróbuję zdradzić je :)


Produktami tymi są :
Preparat do paznokci: witaminowa bomba oraz Żel do zmiękczania skórek formy KillyS.

Witaminowa bomba jest preparatem do paznokci suchych, kruchych, łamliwych. Zawarte są w nim witaminy A, E, B5, C oraz esencja migdałowa.

Ja stosuję go jako: odzywkę, czasem lakier bezbarwny ale najczęściej jako: lakier podkładowy.
Dzięki niemu:
- ciemne lakiery nie wnikają w paznokieć farbując je...
- lakier dłużej się trzyma
- paznokcie się nie niszczą
-lakier lepiej wygląda.

Naprawdę lubię tą odzywkę. Mam ją długo, a jest bardzo wydajna.
Nie gęstnieje, i ma wygodny pędzelek. Szybko schnie.

Kupiłam w SuperPharm na jakiejś promocji.

link do kwc

Żel do zmiękczania skórek : jest moim pierwszym i jedynym preparatem tego typu. Smaruję dookoła skórki grubą warstwą i łatwiej odsuwa mi się skórki z jego pomocą. Czy są lepsze ? pewnie są, jednak ten spełnia moje wymagania.

link do kwc

A oto jak moje pazurki prezentują się po nałożeniu witaminowej bomby:




Światło jest już wieczorne, więc wybaczcie....


A teraz pytanie do Was : Stosujecie tego typu preparaty ? Jakie polecacie ?:)

niedziela, 13 listopada 2011

KISSBOX jest mój :)


Oczekiwanie od 20-24:00 z odświeżaniem strony co 5 sekund było mega uciążliwe , ale jest !:)


Zobaczymy....

www.kissbox.pl

sobota, 12 listopada 2011

Lakier China Glaze - Midtown Magic

Witajcie !
Chciałabym Wam pokazać mój hit lakierowy ostatnich dni.

Jest nim lakier firmy China Glaze w kolorze Midtown Magic.

Ma piękny kolor migoczący w słońcu, idealny na jesienne i zimowe dni. Zatopione w czekoladowym lakierze złote drobinki pięknie połyskują, tworząc idealny duet.
Same zobaczcie :)



Lakier zamknięty jest w szklanym pojemniczku mającym aż 14ml. Dużo :)
Pędzelek jest wąski i wygodnie się nim posługuje.

Estetyka lakierów China Glaze przypomina mi te z OPI.

Ale ten o niebo lepiej się nakłada. Nie smuży i szybko schnie.



Nakładanie jest dziecinnie proste i szybkie.
Lakier wytrzymuje ok 4 dni przy dużym używaniu rąk :) (praca w przedszkolu,skrobanie warzyw do zajęć, klejenie wszystkiego ah ah)....

Poniżej zdjęcia jak prezentuje się po nałożeniu dwóch warstw :




Jest to najpiękniejszy ciemny lakier jaki w życiu miałam :)

Podoba się ??

niedziela, 6 listopada 2011

Nowości w mojej kosmetyczce : Październikowe zdobycze :)

Zapomniałam wkleić notkę w październiku, więc wklejam z kilkudniowym opóźnieniem :)
A co tam.

Używam obecnie kilku nowości w moich zbiorach i chętnie podzielę się z Wami opinią o nich.

Od czego zacząć ??:)



* Pędzel do podkładu firmy Clinique
* Cień do powiek w kremie Clinique Lid Smoothie Antioxidant 8-hour eye colour (kolor 01)


* Biotherm - Skin Ergetic  serum do zmęczonej skóry


* Bell - korektor mineralny
* Joko- korektor rozświetlający


* NOWOŚĆ ! Clinique Podkład Repairwear Laser Focus All Smooth makeup 
*  Clinique Even Better Clinical dark spot corrector serum


* Żel pod prysznic The Body Shop truskawkowy ( w łazience stoi też grejpfrut)
* Marion - mgiełka termoochrona + Volume


* Clinique pomadka z nowej kolekcji Black Honey


O której rzeczy chcecie przeczytać jako pierwszej :)??

sobota, 5 listopada 2011

Recenzja : Hit ostatnich tygodni do włosów :) Kerastase Ciment Thermique

Witajcie moje drogie !

Dziś chciałabym Wam pokazać hit, odkrycie ostatnich tygodni :)
Jako, że specyfików do włosów oprócz szamponu nie potrafię używać regularnie, zawsze zostaje mi na dnie mnóstwo produktów.... no nie umiem, nudzą mi się, nie mam cierpliwości itd... to TEN produkt to odkrycie, ponieważ samą przyjemność sprawia mi jego nakładanie, zapach, działanie... ahhhh naprawdę.

Z kosmetykami Kerastase nie miałam nigdy do czynienia. Niestety ich cena nie sprzyja testowaniu w ciemno, ale po tym produkcie nie będę się wahała.

Chciałabym Wam przedstawić w kilku słowach odbudowujące mleczko termoaktywne : Kerastase Ciment Thermique.

Prodykt zamknięty w 125ml tubie, o konsystencji lekkiego kremu do twarzy/ mleczka do demakijażu o PRZEPIĘKNYM zapachu, który otrzymuje się na włosach cały dzień.

Przeznaczone jest do włosów:
łamliwych
osłabionych
wiotkich
trudnych do ułożenia
zniszczonych

Odżywka zawiera kompleks vita-ciment (unikalny związek ceramidów, naturalnych protein i aktywnych kationów), który wnika w głąb włosa i wypełnia ubytki naturalnego cementu międzykomórkowego, oraz kompleks vita-topseal, odtwarza naturalną zewnetrzną warstwę włosa.

Mleczko to stosuje się bez spłukiwania, ja używam je na lekko wilgotne włosy, przed użyciem suszarki. Jej ciepło ma powodować wnikanie w głąb włosa utrwalających składników.

Konsystencja wygląda tak:


To co zaobserwowałam po użyciu tego mleczka to fakt, że włosy nie są suche, są sprężyste, elastyczne. Nie widać po nich działania suszarki. Pięknie pachną, błyszczą się - wyglądają na zdrowe.
Łatwiej się układają, są gładkie, nie puszą się i nie elektryzują.
Dodatkowo mleczko to jest bardzo wydajne więc koszt - do 100zł w zależności gdzie kupimy odżywkę nam się rozkłada. Bo do użycia potrzebujemy ilości jak mały orzeszek.

Uwielbiam ją używać. Jej soczysty, owocowy zapach dodaje sił o poranku i energetyzuje :)

To nieliczna z odżywek, którą używam z taką przyjemnością, a trochę ich było :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...