wtorek, 30 kwietnia 2013

Nowa maska L'Biotica - z olejami - zapowiedź w zdjęciach...


Witajcie,

Wskoczyłam dziś do SP na szybkie uzupełnienie braków chemicznych- wszystko co potrzebne do domu- zakupione.
Już na kilku blogach natknęłam się na recenzje nowej maski L'Biotica, która zachęciła mnie do jej poszukiwań.
Znalazłam - przecenioną na 13,99zł w SP.

O ile nie za bardzo lubię te maski- to tej jestem ciekawa- zobaczymy.

Na razie zostawiam Was ze zdjęciami - a jutro użyję ją po raz pierwszy :)










Zapach piękny- czuję perfumy- ale nie wiem jakie....
Konsystencja jak w każdej masce tej firmy.
Na minus opakowanie, ciężko otwiera się denko....

Zobaczymy - jutro pierwsze testy- będę dawała znać, jestem wymagającą włosowo klientką, bo rozpieszczona Kerastase wymagam od kosmetyku dużo i natychmiastowo !:)


Widziałyście już najnowsze dziecko L'Biotica ?:)

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Pat&Rub Peeling do ust- Pomarańczowy

Witajcie,
wolny, długi weekend- stwierdziłam, że korzystając z nieładnej pogody (jakkolwiek do brzmi) - zajmę się wyglądem swojego bloga.
Korzystając z pomocy mojego męża, chciałabym go przenieść na jakiś serwer, zmienić wygląd, na bardziej estetyczny i przejrzysty, zmienić nagłówek, a także przyłożyć się pod względem estetycznym do zdjęć.

Hmm... Próbka już za chwilę (ta dotycząca zdjęć) - korzystając z możliwości powiedzenia kilku słów o peelingu do ust firmy Pat&Rub o którym marzyłam od dawna.

Skorzystałam z jakiejś Sephorowej promocji i tym oto sposobem jest u mnie:)



Peeling do ust Pat&Rub to kosmetyk naturalny, który delikatnie złuszcza skórę ust, a następnie nawilża ją i wygładza.
Piling jest kompozycją zdrowego cukru z brzozy oraz olejów i maseł roślinnych. 

Zawiera ksylitol – cukier z brzozy o działaniu przeciwpróchniczym.

Kolor nadaje masło pomarańczowe i olej anatto. Aromat pilingu pochodzi od olejku pomarańczowego.

Kosmetyk błyskawicznie wygładza i odżywia usta. A ile przy tym przyjemności! Naturalne aromaty uwodzą, ksylitol osładza dzień.

Kompozycja:

ksylitol*
olej sojowy*
masło pomarańczowe*
olej annatto*
olejek pomarańczowy*
*surowce naturalne i z eko certyfikatem

INCI: 
Xylitol, Glycine Soja (Soybean) Seed Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Wax, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Bixa Orellana Seed Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Limonene, Linalool, Citral




Ah ! Jak on przecudnie pachnie !
Kosmetyk jest zamknięty w odkręcanym słoiczku, a po jego odkręceniu od razu rzuca się nam w "nos" jego piękny zapach i cudny kolor. Aż niemożliwe jest wierzyć, że to sama natura :)

Bardzo łatwo go nabrać na palec, a później rozsmarować na ustach.

Cudny smak, zapach sprawiają, że aplikacja kosmetyku to czysta przyjemność !

Usta po takim zabiegu są naprawdę gładkie i delikatnie natłuszczone.

Używam go kilka razy w tygodniu, jak mam chwilę to nawet kilka razy dziennie.
Przestałam borykać się z suchymi skórkami, a aplikacja pomadki nie jest uciążliwa.

Produkt na pierwszy rzut oka wydawałby się bajerem, jednak ja nie lubię "peelingowania" ust szczoteczką do zębów , dlatego szukałam alternatywy. I znalazłam. Samą przyjemność !

Peeling kosztuje 49zł w regularnej cenie w Sephorze. Należy jednak pamiętać, że zdarzają się zniżki i wtedy warto zapolować na ten produkt :)

Chwila na ustach....

Po to, by za chwilę cieszyć się gładkimi, odżywionymi ustami :)


Inne wersje zapachowe (kawa, róża) nie odpowiadały mi, ale je jestem wielką fanką cytrusów, więc ten zapach jest stworzony dla mnie ! ( i smak)

POLECAM
5/5



Orientana- Maska-krem z trawy tybetańskiej- recenzja

Witajcie ;)

Dziś recenzja kosmetyku z kategorii, którą chyba lubię najbardziej ostatnimi czasy- chodzi o maskę-krem na noc.
Taką, którą zostawia się na całą noc i rano możemy obudzić się z piękną cerą :) Brzmi świetnie- a jak jest w tym przypadku ?


Orientana- maska-krem z trawy tybetańskiej.

Firma oferuje nam kosmetyki w 100% naturalne bez chemii, barwników czy parabenów.
Testowałam już ich masła do ciała w formie kostek i podobały mi się. Tym razem trochę obawiałam się zapachu - czy nie zabije mnie swoją mocą jak one :)



Maska ma za zadanie odświeżać, rozświetlać i rozjaśniać skórę. Ma zwalczać problemy skórne, wygładzać zmarszczki i świetnie nawilżać.  Sporo tego - brzmi świetnie. Bardzo bym tego chciała :)

Wielkość maski to AŻ 200g ...Nie wiem kiedy to zużyję, najpewniej po prostu podzielę się nią :)




Skład jest prosty, bez zbędnych ulepszaczy, dodatków. To mi się podoba.
Jednakże osoby, które mają uczulenie na kosmetyki zawierające aloes w składzie powinny uważać. Może on przyczynić się do podrażnienia ( czasem wywołuje rumień ), a także spowodować drobny wysyp niespodzianek - to tak z doświadczenia i zasłyszanych opinii ...


Użytkowanie jest proste:

Po oczyszczeniu skóry, nakładamy maskę i rozsmarowujemy traktując ją jak krem nocny. Najlepsze rezultaty osiągniemy- zostawiając maskę na noc....

Tak też robię. 
Nakładam małą ilość   maski - żelu (bym powiedziała, a nie kremu) wklepuję , smaruję i czekam aż się choć trochę wchłonie by nie przykleić się do poduszki, jak to miało miejsce za 1. razem.

Nałożyłam wtedy ją dość obficie myśląc, że o! żel - szybko się wchłonie...
i przykleiłam się do poduszki, a razem ze mną włosy i cała reszta...

Teraz już używam jej oszczędniej - raz/dwa w tygodniu.
Nie częściej - bo boję się zapychania.



Made in China- trochę mnie to zmraża ....


Konsystencja nazwanego przez Orientanę kremu- maski jest żelowa i to mocno żelowa.
Trochę wodnista, łatwo ucieka przez palce.
Przez to- szalenie wydajna.



Moja opinia:

To taki kosmetyk, który z braku laku używam. Nakładam ją  ok 1 raz w tygodniu (średnio).
Nie daje on spektakularnych efektów WOW! po przebudzeniu, ale mogę zgodzić się z tym, że skóra wygląda dobrze.  Gładsza, zdrowsza, ale czy promienna?
 Efekt dość szybko znika.... może powinnam stosować ją częściej..

Czy spełnione są wszystkie obietnice producenta ? NIE....

- odświeża- lekko, zapachem, konsystencją. Skóra wygląda tak..
- rozświetla- NIE zauważyłam
-rozjaśnia- trochę tak...
-zwalcza problemy skórne - NIE zauważyłam, ale problemów nie mam
- wygładza zmarszczki - NIE ...
- nawilża - trochę tak


Nie spowodował u mnie żadnych podrażnień, niespodzianek.
Pachnie ślicznie. Delikatnie, świeżo.

Lecz dużym minusem jest to, że się klei i trzeba trochę odczekać zanim się położymy. 
Na plus jest duża pojemność. Ja obdzielę nią zaraz rodzinę.

Znam lepsze tego typu specyfiki na noc. O jednym KWC wszechczasów na pewno wspomnę niedługo.

Nie polecam tej maski, ale też nie odradzam. Same zdecydujcie czy chcecie wypróbować.
Ja cieszę się, że mam tą możliwość, chętnie wypróbowałabym jeszcze wersję z papają. Porównałabym je sobie.

Znalazłam też jej inne zastosowanie. Używam jej na dłonie przed snem i powiem wam, że są w dotyku miłe i aksamitne i tak też będę ją wykorzystywała:)




sobota, 27 kwietnia 2013

Zużycia kwietniowe :)

Witam sobotnią porą :)

Moje zużycia kwietniowe.. hmm troszkę ich jest, nawet kolorówka :) 
Też się tak cieszycie, gdy w końcu w pięlęgnacyjnych ostatkach znajdzie się coś kolorowego?:) W sumie nie powinnam się cieszyć ,bo zużycie BB kremu od Clinique to smutna chwila- jednakże w końcu coś ruszyło w mojej "górnej" szufladzie :)


- płatki kosmetyczne Cleanic Kindi - najlepsze z najlepszych, już nigdy nie wrócę do tradycyjnych płatków dla "dorosłych"
- Płyn do demakijażu oczu dwufazowy Eva Herbal Garden - taki normalny, jak nie będę wiedziała, który kupić, a ten będzie pod ręką, to kupię
- WELLA ENRICH szampon - bardzo fajny, chętnie wrócę
-Rexona - najlepsze antyperspiranty
- T.Mugler ANGEL (mialam tester 100ml) - uwielbiam ten zapach, szkoda, że się skończył
-Yes to cucumbers żel pod prysznic- cudowny, orzeźwiający, nie wysuszał skóry ;)
- Goldwell dual senses 60sek maska- świetna nawilżająca, działająca w krótkim czasie



- Clinique BB cream - kocham <3 recenzja TU
- Sephora - mleczko pod prysznic- zauroczyło mnie tak, że kupiłam pełną wersję
- Yves rocher:
- krem pod oczy - taki o zwykły, nie podrażniał
- hydra vegetal krem do twarzy - przyjemny, ciekawa go jestem
- garnier fructis szampon- saszetka na dwa użycia, była w jakiejś gazecie. Nawet ok :)

Uffff, zaczynam zbierać kolejne. 
Powinnam zużyć balsamy do ciała ..... i może wykończyć jakiś podkład bo za dużo pootwieranych ...

piątek, 26 kwietnia 2013

New in...:)

Witajcie,
tyle czasu mnie tu nie było- starałam się podczytywać- ale natłok pracy nie pozwolił mi na regularne blogowanie... nie mniej jednak- wracam, nabieram sił i mam nadzieję, że tak pozostanie- bo stęskniłam się za dodawaniem regularnym notek :)

Z tego wszystkiego nie pokazałam nowości w mojej kosmetyczce, nie wiem już co pokazywałam , co nie- dlatego wklejam same świeżynki:

miłego oglądania :)



Hakuro H60 - do korektora- pędzel, którego ostatnio mi brakowało. Używam korektora Clinique w słoiczku i niehigienicznie nabiera mi się go palcem, a również- co raz trudniej.


Set do włosów, niżej na zdjęciach nowy szampon, z którego jestem baaardzo zadowolona.
Na razie Majirel 7 , sprawy Kerastase i ampułka z którą czekam na "po"farbowaniu i "po" ścięciu, które zaplanowałam na po weekendzie :P



Maski Mooya stały się moimi ulubionymi od czasu, jak znalazłam taką jedną w Glossyboxie. Kocham je- nie pamiętam już kiedy używałam jakiejś innej :)


Taaaak, preparat czeka, aż się znów ogarnę. Ponoć po majówce :)




TANGLE TEEZER AQUA SPLASH - nowość , szczotka do używania pod wodą, jak używam ją normalnie. Kupiłam nową, bo Salon Elite spadła i już nie wygląda jak powinna :)
swietnie leży w dłoni i tyko tyle na chwile obecną jestem w stanie na jej temat powiedzieć :)

Najlepsza pasta do zębów ever- nie kupuję już innych :) Fajny dozownik, duży wybór rodzajów pasty:)


Szampon, który bardzo polubiłam, który jest wydajny i pięknie pachnie. Włosy wyglądają zdrowo i chyba faktycznie tak nie wypadają :)


Tym zmywam ostatnio makijaż, ale wciąż szukam ideału :)


To ideał pod prysznic;) Zaczęło się od próbki i skończyło na tym, że pognałam wręcz do Sephory.

Piękny zapach !!!
Cudowne nawilżenie
Świetna , duża butla z pompką 
cena chyba coś 39zł, ja kupiłam ze zniżką i polecam !!!!!

To moje nowości , znacie ?:):)

Idę czytać, co u Was kochane :)

piątek, 5 kwietnia 2013

Odżywka bez spłukiwania Macadamia Nourishing Leave-In Cream

Witajcie, 
dziś kilka słów o odżywce, na którą trafiłam w TK MAXX za cenę ok 40zł - a widziałam na wielu blogach te produkty- postanowiłam więc wypróbować.

Macadamia Nourishing Leave-In Cream

Jest odżywką bez spłukiwania zawierająca specjalne olejki odżywcze oswoi najbardziej niesforne loki dodając włosom jedwabistą gładkość, blask i ochronę przed szkodliwym promieniami UV.


Piękne opakowanie, eleganckie, przykuwające uwagę :)

Opakowanie z pompką, która działa bardzo dobrze.



Sposób użycia

Użyj małej ilości Nourishing Leave – In Cream. Rozetrzyj w dłoniach i rozprowadź równomiernie na wilgotne lub suche włosy. Aby zwiększyć intensywność zabiegu pielęgnacyjnego dodaj niewielką ilość Macadamia Healing Oil Treatment do Nourishing Leave-In Cream. Przeczesz, aby równomiernie rozprowadzić produkt. Następnie wymodeluj fryzurę, tak jak zażyczy sobie tego klient.






Konsystencja:


Bardzo gęsta margarynka.

Zapach- obłędny i to on tu kradnie moje serce :)

Odżywkę stosuję po umyciu włosów jak każe producent. Zalecam jednak brać go naprawdę mało, ponieważ może przetłuścić i obciążyć włosy.
Włosy są wygładzone po jego użyciu oraz przebosko pachną.

Używam około miesiąca (myję włosy codziennie) i wyglądają dobrze, jednak jakoś ekstremalnie nie zmienił ich wyglądu :)

Jest to po prostu dobra odżywka, dzięki której mam gładkie, pachnące włosy. 

Jest duża, wydajna, niedroga- myślę, że warto spróbować, ale cudów nie oczekujmy...



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...